Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Seksuolog: W Polsce nawet 40% osób cierpi z powodu dysfunkcji seksualnych, jednak obawiają się wizyty u specjalisty

Adam Chabiński

Rola lekarza rodzinnego może mieć pierwszorzędne znaczenie w diagnozowaniu dysfunkcji seksualnych lub w rozpoznawaniu powiązań tych zaburzeń z innymi, rozpoczynającymi się chorobami – mówi lek. Sławomir Jakima, psychiatra, seksuolog, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie seksuologii.

unhappy in bed

Fot. z domeny publicznej

Adam Chabiński: Czy w Polsce potrzeby i problemy seksualne stanowią wciąż temat tabu, także podczas wizyt lekarskich?

Lek. Sławomir Jakima: Niestety tak. Do seksuologów zgłasza się niewielu pacjentów. Z kilku przyczyn, m.in. z powodu małej dostępności lekarzy z taką specjalizacją. Warto pokreślić, że seksuologów można znaleźć jedynie w dużych miastach i to nie we wszystkich. Po drugie, wielu lekarzy nie uważa, że dysfunkcje seksualne są ważnym problemem. Z badań Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego wynika, że 80% lekarzy podczas wywiadu nie pyta pacjentów o funkcje seksualne. Bo jeśli lekarz już o nie zapyta i uzyska odpowiedź, to powinien coś z tym zrobić. Bezpieczniej jest więc nie pytać…

Powodem takiego status quo jest również swego rodzaju skrępowanie i nieumiejętność poruszania się w tej tematyce oraz – co typowe dla Polski – „pustynia” wiedzy. Młodzi ludzie wiedzę o seksualności czerpią z internetu i kolorowych pism. Kolejną rzeczą jest wątpliwa rola edukacyjna różnego rodzaju pseudoekspertów, którzy autorytatywnie wypowiadają się w mediach na temat seksualności i towarzyszących jej dysfunkcji.

Ale czy lekarz rodzinny, zadając podczas wywiadu pytania o sferę intymną, nie narusza prywatności pacjenta?

W żadnym razie. Dysfunkcje seksualne wchodzą w zakres normalnego wywiadu lekarskiego. Przecież badanie sfery genitalnej pacjenta, które odbywa się np. u dermatologa, nie jest naruszeniem tabu. Sądząc, że pytanie o seks narusza prywatność pacjenta, można pójść o krok dalej i powiedzieć, że lekarz o nic nie powinien pytać. Nie do przyjęcia byłby wówczas pytania typu: „Czy miała pani traumę seksualną w dzieciństwie?” lub „Jak układa się panu życie płciowe z żoną?”. A przecież tak nie powinno być.

Co ważne, niepytanie o życie seksualne pacjenta może sprawić, że lekarz nie będzie miał pełnego obrazu stanu jego zdrowia. Przykładowo zaburzenia erekcji są częstą dysfunkcją, która nie jest odizolowana. W wielu przypadkach to tylko objaw zupełnie innej choroby, np. początków cukrzycy lub stwardnienia rozsianego. Najczęściej to męskie zaburzenie seksualne jest spowodowane miażdżycą naczyń krwionośnych.

Może lekarze nie poruszają tematu, bo uważają, że gdyby taki problem zaistniał, pacjent sam by się z nim zgłosił?

To prawdopodobne. Niemniej poruszenie tematu seksualności przez lekarza stwarza szanse na to, że pacjent sam zacznie o niej mówić lub uzna, że jest ona ważna dla leczenia i diagnozy.

W jaki sposób lekarz mógłby zacząć rozmowę o problemach seksuologicznych?

Po pierwsze, powinien rozmawiać z pacjentem spokojnie, zadając konkretne pytania. Mówienie wprost zamiast stosowania eufemizmów, niedomówień lub wulgaryzmów powinno przynieść oczekiwane efekty. Po drugie, lekarz powinien unikać stosowania fachowej terminologii. Kolejną kwestią jest wsłuchiwanie się w pacjenta. Gdy pacjent wyraźnie nie chce rozmawiać na dany temat, nie należy na niego naciskać.

Czy istotne jest pytanie o orientację seksualną pacjenta?

Nie zawsze. Jednakże w sytuacji, gdy pacjent podejmuje w rozmowie z lekarzem rodzinnym temat natury seksualnej, warto zadać takie pytanie. Może to mieć znaczenie w przypadku osób, które są biseksualne albo mają ukryte tendencje homoseksualne. Pytanie w tym stylu powinno być zadane w sposób taktowny i bez podtekstu sensacji.

Szkolenia dla lekarzy chyba rzadko dotyczą zagadnień seksuologii?

Owszem. Mimo że – co chciałbym podkreślić – poruszanie się w tej tematyce nie jest trudne. Szczególnie w przypadku lekarzy rodzinnych. Dobrze przygotowany warsztat w praktyce lekarza rodzinnego dotyczący dysfunkcji seksualnych jest lepszym sposobem szkolenia niż konferencja. Lekarze rodzinni są naprawdę świetnymi praktykami…

Ich rola może mieć pierwszorzędne znaczenie w diagnozowaniu dysfunkcji seksualnych lub w rozpoznawaniu powiązań tych zaburzeń z innymi, rozpoczynającymi się chorobami, np. zaburzeń erekcji z cukrzycą. Lekarz rodzinny – mimo ograniczeń wynikających z natury NFZ – ma możliwość podstawowego zdiagnozowania problemów seksualnych. Oczywiście, mamy tu do czynienia z nową problematyką, która wymaga poświęcenia pacjentowi trochę więcej czasu, na co lekarz nie zawsze może sobie pozwolić.

Jakie kroki należałoby podjąć, aby leczeniem dysfunkcji seksualnych w Polsce zajęli się lekarze rodzinni?

Powinny zostać spełnione cztery warunki. Przede wszystkim lekarze rodzinni muszą zdobyć podstawową wiedzę na temat zaburzeń. Niestety, oprócz krótkiego vademecum dla lekarzy rodzinnych autorstwa prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, nie ma przewodnika dla tej grupy lekarzy. Wydaje mi się, że lekarze potrzebowaliby swego rodzaju algorytmu postępowania. Po drugie: odwaga – lekarze nie powinni bać się pytać pacjentów o życie lub problemy seksualne.

Trzecim warunkiem jest bezkosztowa dla pacjenta diagnostyka. Czwartym – obecność farmakoterapii w leczeniu zaburzeń. Istnieje kilka leków, które lekarz pierwszego kontaktu może swobodnie przepisać pacjentowi w celu leczenia podstawowych dysfunkcji seksualnych.

Dwa ostatnie warunki są spełnione, czyli połowę sukcesu mamy w garści. Warto się zatem zastanowić nad podjęciem problematyki zaburzeń seksualnych w szkoleniu dla lekarzy rodzinnych, z pełnym uwzględnieniem specyfiki pracy w tej trudnej specjalności.

A w jakich przypadkach lekarz rodzinny powinien bezwzględnie skierować pacjenta do seksuologa?

Wtedy, kiedy nie ma możliwości podjęcia leczenia. Po drugie, kiedy problem seksualny jest kwestią pierwotną i nie dotyczy innej choroby, np. cukrzycy. W przypadku istnienia zaburzeń seksualnych towarzyszących innym chorobom pacjent powinien najpierw podjąć leczenie u odpowiedniego specjalisty.

Po trzecie – w przypadkach uzależnień od pornografii i masturbacji, zmian preferencji seksualnych, zaburzeń identyfikacji seksualnej czy traum związanych z przeżyciem seksualnym, które bezwzględnie kwalifikują taką osobę do seksuologa.

Jak rozpoznawać uzależnienie od pornografii i masturbacji?

Kilkadziesiąt lat temu pornografii się poszukiwało, a obecnie to pornografia szuka odbiorcy. Teraz to bardzo częsty typ uzależnienia, obejmujący nawet do 5% mężczyzn i do 3% kobiet. Uzależnienie od pornografii i masturbacji może objawiać się utratą kontroli, nadmiernym skupianiem się na tej czynności, poszukiwaniem coraz to nowszych, „mocniejszych” treści oraz rozwiązywaniem problemów emocjonalnych za pośrednictwem masturbacji. Jak każde uzależnienie, tak i to jest nałogowym rozładowywaniem emocji.

Leczenie tej dysfunkcji jest wbrew pozorom trudne i przeważnie obejmuje również rodzinę osoby uzależnionej.

Czy w ramach NFZ pacjent może liczyć na wizytę w poradni seksuologicznej? Ile jest takich poradni?

Owszem, istnieją poradnie seksuologiczne, w których usługi terapeutyczne świadczone są nieodpłatnie w ramach kontraktu z NFZ. Jest ich kilkanaście – m.in w Gdyni, Krakowie, Lublinie, Poznaniu i Warszawie.

Jak długo pacjent musi czekać na taką wizytę?

Nie ma specjalnie długich terminów oczekiwania. Warto jednak pamiętać, że dysfunkcji nie da się wyleczyć w czasie jednej wizyty.

Z jakimi problemami pacjenci zgłaszają się do tych placówek?

Z mojego doświadczenia wynika, że u mężczyzn są to zaburzenia erekcji, przedwczesny wytrysk i – występujące coraz częściej – uzależnienie od pornografii i masturbacji. U kobiet zaś hipolibidemia, czyli obniżenie popędu płciowego, dyspareunia – odczuwanie bólu podczas stosunku płciowego oraz pochwica.

Jaki jest profil najczęstszego pacjenta seksuologicznego?

Pracując wcześniej w powiatowym mieście, zauważyłem, że zapotrzebowanie na wizyty seksuologiczne było tam ogromne. Warto dodać, że duża część pacjentów zaczyna traktować dysfunkcje seksualne jako rzecz normalną i przestaje się krępować.

Są cztery profile pacjentów. Pierwszy to grupa, która ma problem seksualny i chce go rozwiązać. Inaczej mówiąc: są to osoby, które chcą podjąć się terapii. Drugi typ pacjentów stanowią ci, którzy chcą rozwiązać problem za pomocą tabletki i to w sposób natychmiastowy. Trzeci rodzaj to pacjenci, którzy chcą coś zmienić, ale na swoich warunkach. Zazwyczaj są to osoby czerpiące wiedzę z internetu lub książek i nieprzyjmujące proponowanych terapii. Ostatnim typem pacjentów są mieszkańcy przeważnie dużych miast. Nazywam ich „testerami”. Zwykle są to kobiety, które odbywają po 2–3 wizyty u różnych terapeutów i na tym kończą leczenie.

Ilu pacjentów ma zaburzenia seksualne?

Średnio na świecie ok. 30–40% osób ma dysfunkcje seksualne. W niektórych chorobach, jak np. depresji czy cukrzycy, zaburzenia te sięgają nawet 80%. W świetle badań Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego liczba Polaków z dysfunkcjami seksualnymi nie odbiega od średniej światowej i wynosi wspomniane 30–40%.

Jakim chorobom, oprócz cukrzycy i miażdżycy, najczęściej towarzyszą zaburzenia seksualne?

Jest bardzo wiele takich chorób, przy których dysfunkcja seksualna jest jedynie objawem. Są to m.in.: stwardnienie rozsiane, hipercholesterolemia, przewlekłe choroby nerek i wątroby, wszelkiego rodzaju guzy w kręgosłupie, urazy miednicy mniejszej, zespoły metaboliczne czy depresje.

Dużą rolę w dysfunkcjach seksualnych odgrywają również zaburzenia hormonalne, np. hipogonadyzm lub choroby w rodzaju endometriozy. Lekarz rodzinny powinien zainteresować się również seksualnością osób w okresie meno- i andropauzalnym, która jest kwestią wymagającą szczególnej uwagi.

Jak długo trwa jedna wizyta, jak często się one odbywają? Ile średnio trwa leczenie?

Wszystko zależy od diagnozy, gdyż ona jest matką terapii. Średnio przeprowadzenie wywiadu z pacjentem trwa od 30 minut do godziny. W przypadku problemu partnerskiego zebranie wywiadu trwa – rzecz jasna – dłużej. Terapia, np. w przypadku leczenia preferencji seksualnych, może trwać nawet całe życie, a w innych przypadkach może się skończyć na dwóch wizytach.

W jakich sytuacjach lekarz może podejrzewać, że pacjent wyłudza od niego recepty?

Na przykład w przypadku uzależnienia od inhibitorów fosfodiesterazy. Polega ono na tym, że o ile dany inhibitor fosfodiesterazy pomagał, o tyle wizja jego odstawienia przez pacjenta może powodować, że w obawie przed brakiem erekcji będzie chciał zażywać te leki zapobiegawczo przed każdym zbliżeniem.

Kolejną możliwością jest np. chęć odsprzedania leków na receptę. Generyki Viagry są bowiem lekami, które dość wstydliwie są kupowane w aptece. Mężczyźni wolą nabywać je w serwisach aukcyjnych. Jeśli więc podczas wizyty lekarskiej młody, zdrowo wyglądający pacjent poprosi np. o 100 tabletek sildenafilu, powinno to obudzić naszą czujność.

Są też osoby uzależnione od leków, które mogą chcieć wyłudzić silne leki uspokajające – benzodiazepiny, tłumacząc się jedynym sposobem na zmniejszenie lęku przed problemami seksualnymi.

Ostatnią bodaj grupą mogą być osoby stosujące doping. Mogą one oczekiwać wydania recepty na leki hormonalne, np. zastrzyki z testosteronu na potencję.

Czy istnieją jakieś informatory dla pacjentów dostarczające wiedzy, z jakimi pytaniami i problemami mogą się zgłaszać do seksuologa? Może są analogiczne dla lekarzy: kogo kierować do seksuologa?

W Polsce nie ma zbyt wielu informatorów dla pacjentów. Zwykle są to foldery reklamujące leki. Na pewno istnieje potrzeba tego typu publikacji, dotyczących możliwości występowania dysfunkcji przy różnych chorobach oraz akcji o tematyce seksualności w tym kontekście. Nie od rzeczy byłyby solidne podręczniki na ten temat przeznaczone dla młodzieży, np. w stylu świetnych publikacji autorstwa Wiesława Sokoluka czy dr Alicji Długołęckiej. Kiedyś taką rolę pełnił program radiowy „Kochaj się długo i zdrowo” dr. Andrzeja Depki i Ewy Wanat.

Mimo że fachowej literatury nie ma zbyt wiele, ukazało się kilka pozycji książkowych związanych z seksuologią i skierowanych do lekarzy. Mamy też dwa pisma seksuologiczne. Natomiast z informatorami dla lekarzy nie spotkałem się – to zbyt wąska dziedzina medycyny, żeby NFZ się nią zainteresował.

Czy problemami seksuologicznymi kobiet i mężczyzn nie powinni się raczej zajmować ginekolodzy i urolodzy?

Ginekolog może specjalizować się w dziedzinie seksuologii. Osobiście uważam, że urolog może podjąć się leczenia zaburzeń erekcji i wytrysku u mężczyzn. Od lekarzy różnych specjalności docierają do nas (Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego – przyp. red.) sygnały świadczące o tym, że poziom wiedzy seksuologicznej wśród polskich ginekologów jest niewystarczający.

Sądzę, że diabetolodzy, ginekolodzy, interniści, urolodzy, a szczególnie lekarze rodzinni, mogliby spokojnie zająć się diagnozowaniem i leczeniem dysfunkcji seksualnych. W gruncie rzeczy wystarczy poświęcić pacjentowi trochę więcej czasu.

Czy skierowanie do seksuologa może wystawić lekarz rodzinny, czy tylko psychiatra, ginekolog lub urolog?

Takie skierowanie może wystawić lekarz rodzinny – co w zasadzie też jest nieporozumieniem, bo do psychiatry skierowanie nie jest wymagane. Takie są jednak wymogi NFZ. Nawiasem mówiąc, zamierzamy to zmienić.

Których pacjentów powinno się kierować do seksuologa, a których do innych specjalistów?

Jeśli lekarz niebędący ginekologiem rozpozna u pacjentki dysfunkcję seksualną, to rzeczą naturalną mogłoby być skierowanie do ginekologa. Taka kolej rzeczy pozwala na wykluczenie przyczyny danego zaburzenia bądź jej znalezienie. Lekarz ginekolog z łatwością stwierdzi ewentualne zmiany rozrostowe, rany itp.

W przypadku dysfunkcji seksualnej u mężczyzn pierwszym lekarzem, u którego pacjent odbędzie wizytę, może być urolog. W przypadku trudnych spraw związanych z niewyleczonym przedwczesnym wytryskiem, przebyciem traumy seksualnej, zaburzeniami preferencji, problemami związanymi z uzależnieniem od pornografii lub masturbacji, można pacjenta kierować do seksuologa, który w razie potrzeby dokona diagnozy i poprosi o konsultację lekarzy innych specjalności.

W Polsce funkcjonują też psychologowie seksuologowie. Czym się różni ich praca od praktyki seksuologów lekarzy?

Specjalista seksuolog jest lekarzem, którego kompetencje są bardzo szerokie i dotyczą nie tylko rozpoznawania i leczenia dysfunkcji seksualnych, lecz także prowadzenia terapii seksuologicznej i opiniowania w sprawach sądowych. Tak jak każdy lekarz, seksuolog ponosi za swoje decyzje odpowiedzialność prawną i zawodową. Lekarz ma prawo kierować pacjenta na diagnostykę laboratoryjną oraz wypisywać recepty.

Kim natomiast jest psycholog seksuolog? W Polsce jest kilka studiów podyplomowych związanych z wiedzą seksuologiczną. Należy jednak podkreślić, że osoby kończące takie studia nie mają prawa używać tytułu seksuologa i nie posiadają uprawnień do leczenia zaburzeń seksualnych. Leczyć może wyłącznie osoba, która zdobyła certyfikat seksuologa klinicznego wydawany przez Polskie Towarzystwo Seksuologiczne.

Uczący się psycholog musi mieć doświadczenie psychoterapeutyczne i ukończyć niezbędne kursy związane z seksuologią oraz odbyć szereg superwizji u członków PTS. Po zdobyciu określonej liczby punktów psycholog może przystąpić do egzaminu przy PTS, kończącego się uzyskaniem odpowiedniego certyfikatu. Jednakże psycholog seksuolog kliniczny nie ma uprawnień do kierowania pacjenta na diagnostykę laboratoryjną, fizykalnego badania takiej osoby i przepisywania jej leków.

Oczywiście każdy psychoterapeuta z licencją może podejmować się leczenia zaburzeń seksualnych. Niestety większość psychoterapeutów przy zetknięciu z problemem seksualnym pacjenta nie usiłuje leczyć chorego, tylko odsyła go na konsultacje. Uważam, że taka postawa jest wielkim nieszczęściem polskiej psychoterapii.

Jak Pan ocenia zapotrzebowanie w Polsce na seksuologów?

W mojej ocenie zapotrzebowanie na lekarzy tej specjalności jest bardzo duże. Szczególnie brakuje seksuologów zajmujących się dziećmi i młodzieżą.

Warto podkreślić, że lekarz rodzinny, mający z reguły bardzo szerokie wykształcenie, w 80% przypadków jest w stanie rozpoznać dysfunkcję i zastosować leczenie.

Pytania związane z problemami seksuologicznymi powinny być nieodłącznym elementem zwykłego wywiadu lekarskiego.

Rozmawiał Adam Chabiński

Lek. Sławomir Jakima – psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, redaktor naczelny „Seksuologii Polskiej”, mazowieckim konsultantem wojewódzkim w dziedzinie seksuologii.

Źródło: Lekarz Rodzinny 3/2015
Data utworzenia: 22.01.2016
Seksuolog: W Polsce nawet 40% osób cierpi z powodu dysfunkcji seksualnych, jednak obawiają się wizyty u specjalistyOceń:
(5.00/5 z 1 ocen)

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.